Filip 
Myślałem, że już nigdy tu nie zajrzysz. Oglądacie wszyscy tylko te przechwałki "starszego", a do mnie to na końcu.
Ale skoro już tu jesteś, to chciałbym się przedstawić. Mam na imię Filip, jestem wlaścicielem domu, całkiem niemałego
ogrodu, dwojga "starszych" i jednej "młodej", co to na nią mówią Ola czy jakoś tak, no i oczywiście strony
internetowej, której prowadzenie zleciłem "starszemu", bo jak sam mówi lubi się tym zajmować.
Ten przystojniak
obok to właśnie ja Filip , w swoim ogrodzie.
Jeśli chodzi o moich ludzi to chyba nieźle trafiłem, bo dobrze mnie traktują. Dlatego właśnie pozwalam im mieszkać w
moim domu i korzystać z dobrodziejstw mojego ogrodu. "Starszym" to nawet dałem "wolną rękę" na prowadzenie
ogrodu bo widzę, że nieźle im to wychodzi. Denerwuje mnie tylko dyskryminacja, która niestety zapanowała w domu.
Otóż, kiedy rano przychodzi pora śniadanka, to zawsze najpierw dostają ryby w stawie a dopiero później ja.
Zupełnie nie wiem dlaczego bo czymże mogły sobie zasłużyć takie ryby - chyba tylko swoim uporczywym milczeniem. Nawet do mnie się nie odzywają. Co innego ja. Ja to cały dzień przeganiam nieproszonych gości, obszczekuję wszystkich przejeżdżających rowerzystów i nie tylko. Nawet moim kumplom ze szczenięcych lat nie odpuszczam. Najbardziej to "wkurza" mnie Max - bernardyn, wyprowadzany właśnie koło mojego domu.
Nie wspomnę już o listonoszu. Kiedyś raz
próbował wejść na posesję, ale już nie próbuje.
Podobno wtedy trochę przesadziłem, bo "starsi" mieli jakieś kłopoty, ale w końcu to nie mój problem. Ale nawet mi nie podziękowali a ja taki byłem dumny.
Z kotem sąsiada dawno sobie już poradziłem, gorzej mam z Kajtkiem bo to jakiś krewny i muszę go tolerować na swoim terenie, nawet gdy ma ochotę na moje grzyby?!

Ale nie narzekam, atrakcji mi na ogół nie brakuje. Miałem kiedyś "laskę" wilczycę, ale daleko od domu i zdarzalo mi się nie wracać na noc, więc starsi czasem mnie więzili. Ale gdy udalo mi się jakoś z domu wyrwać to nie powstrzymało mnie nawet ogrodzenie z siatki, za którym uwięziona była moja luba. Jednak to już niestety historia, ale miło czasem powspominać.
Teraz, gdy blisko mi już do emerytury, najbardziej lubię wylegiwać się przed domem i kontrolować sytuację z pozycji leżącej. Natomiast po pracy, gdy wszyscy są już w domu , uwielbiam miękki chodnik na klatce schodowej.